Uważam, że każda okazja na spotkanie ze znajomymi jest dobra, a jeśli data pokrywa się ze "świętem duchów" pozwala to na jeszcze większą kreatywność w przygotowaniu przyjęcia.
Tym razem goście przybyli z dzieciakami, więc dobór potraw był też planowany pod ich kontem.
Muszę się przyznać, że w kuchni jestem totalnym beztalenciem. Moje zdolności kulinarne ograniczają się do podgrzania wody na herbatę, kotleta i jajecznicy, więc przekąski nie mogły być zbyt skomplikowane w przygotowaniu.
Inspiracje zaczerpnęłam z internetu, natomiast dobór składników i wykonanie to już własna inwencja twórcza.
W związku z tym na stole zagościły: tosty pajęczynki, parówki mumie, banany duszki, mandarynki dynie i lizaki duchy.
Do tej pory nikt z gości nie zgłosił żadnego "potwornego" zatrucia, więc jestem mocno podbudowana jeśli chodzi o moje pichcenie i włączę to halloween'owe menu do listy imprezowych potraw :)
A żeby nadać spotkaniu straszniejszego charakteru i zająć czymś Olę, otworzyłyśmy produkcję nietoperzy i duchów.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz